środa, 14 maja 2014

Ratunek dla zaschniętych lakierów, czyli uratuj swoje zbiory!

O tym, że lakiery lubią zgęstnieć, na pewno wiecie bardzo dobrze. Szczególnie boli to, kiedy użyty jest dosłownie kilka razy. Najczęściej problem pojawia się u osób, które posiadają w swojej kolekcji coś więcej niż klasyczna czerwień i dwa inne kolory dla odmiany.

O tym, że lakiery lubią zgęstnieć, na pewno wiecie bardzo dobrze. Szczególnie boli to, kiedy użyty jest dosłownie kilka razy. Najczęściej problem pojawia się u osób, które posiadają w swojej kolekcji coś więcej niż klasyczna czerwień i dwa inne kolory dla odmiany.     Swego czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens kupowania większej liczby lakierów i wyrzucania ich, bo zgęstniały. No przyznajcie same. Na szczęście moje czarne myśli udało się odgonić i nie zredukowałam mojej kolekcji do kilku podstawowych odcieni. Z pomocą przyszedł mi produkt, na widok którego zaświeciły mi się oczy. W moje ręce wpadł rozcieńczalnik lakieru do paznokci firmy Cree, którego cena to ok.10 zł/90ml (Super-Pharm). Biorąc pod uwagę, że używa się go dosłownie kilku kropel, to jest to zdecydowanie mój interes życia! :). Wiem, że wiele osób rozcieńcza lakiery zmywaczem do paznokci. Niestety jest to chwilowe rozwiązanie, bo zabieg ten, niszczy jeszcze bardziej lakier.  Co mówi o nim producent?   Rozcieńczalnika użyłam na różnych "okazach". Od tych lekko ciągnących się, do tych kompletnie glutowatych. Akcja ratunkowa dwóch z moich ciągnących lakierów została przeze mnie skrzętnie udokumentowana. I oto przedstawiam Wam dowody na to, że produkt okazał się moim wybawieniem!              Jak widzicie, lakiery udało się uratować. Rozwieję przy okazji wszelkie wątpliwości- ich jakość nie uległa pogorszeniu. Wróciły do swojego pierwotnego stanu, dobrze się rozprowadzają i mogę ich z powodzeniem znowu używać. Dlatego wszystkie lakieromaniaczki, lećcie po to cudo! :). Ode mnie ten produkt dostaje 10/10!  A co Wy robicie z zaschniętymi lakierami? Znacie podobne produkty?

Swego czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens kupowania większej liczby lakierów i wyrzucania ich, bo zgęstniały. No przyznajcie same. Na szczęście moje czarne myśli udało się odgonić i nie zredukowałam mojej kolekcji do kilku podstawowych odcieni. Z pomocą przyszedł mi produkt, na widok którego zaświeciły mi się oczy. W moje ręce wpadł rozcieńczalnik lakieru do paznokci firmy Cree, którego cena to ok.10 zł/90ml (Super-Pharm). Biorąc pod uwagę, że używa się go dosłownie kilku kropel, to jest to zdecydowanie mój interes życia! :). Wiem, że wiele osób rozcieńcza lakiery zmywaczem do paznokci. Niestety jest to chwilowe rozwiązanie, bo zabieg ten, niszczy jeszcze bardziej lakier.

Co mówi o nim producent?
O tym, że lakiery lubią zgęstnieć, na pewno wiecie bardzo dobrze. Szczególnie boli to, kiedy użyty jest dosłownie kilka razy. Najczęściej problem pojawia się u osób, które posiadają w swojej kolekcji coś więcej niż klasyczna czerwień i dwa inne kolory dla odmiany.     Swego czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens kupowania większej liczby lakierów i wyrzucania ich, bo zgęstniały. No przyznajcie same. Na szczęście moje czarne myśli udało się odgonić i nie zredukowałam mojej kolekcji do kilku podstawowych odcieni. Z pomocą przyszedł mi produkt, na widok którego zaświeciły mi się oczy. W moje ręce wpadł rozcieńczalnik lakieru do paznokci firmy Cree, którego cena to ok.10 zł/90ml (Super-Pharm). Biorąc pod uwagę, że używa się go dosłownie kilku kropel, to jest to zdecydowanie mój interes życia! :). Wiem, że wiele osób rozcieńcza lakiery zmywaczem do paznokci. Niestety jest to chwilowe rozwiązanie, bo zabieg ten, niszczy jeszcze bardziej lakier.  Co mówi o nim producent?   Rozcieńczalnika użyłam na różnych "okazach". Od tych lekko ciągnących się, do tych kompletnie glutowatych. Akcja ratunkowa dwóch z moich ciągnących lakierów została przeze mnie skrzętnie udokumentowana. I oto przedstawiam Wam dowody na to, że produkt okazał się moim wybawieniem!              Jak widzicie, lakiery udało się uratować. Rozwieję przy okazji wszelkie wątpliwości- ich jakość nie uległa pogorszeniu. Wróciły do swojego pierwotnego stanu, dobrze się rozprowadzają i mogę ich z powodzeniem znowu używać. Dlatego wszystkie lakieromaniaczki, lećcie po to cudo! :). Ode mnie ten produkt dostaje 10/10!  A co Wy robicie z zaschniętymi lakierami? Znacie podobne produkty?

Rozcieńczalnika użyłam na różnych "okazach". Od tych lekko ciągnących się, do tych kompletnie glutowatych. Akcja ratunkowa dwóch z moich ciągnących lakierów została przeze mnie skrzętnie udokumentowana. I oto przedstawiam Wam dowody na to, że produkt okazał się moim wybawieniem!

O tym, że lakiery lubią zgęstnieć, na pewno wiecie bardzo dobrze. Szczególnie boli to, kiedy użyty jest dosłownie kilka razy. Najczęściej problem pojawia się u osób, które posiadają w swojej kolekcji coś więcej niż klasyczna czerwień i dwa inne kolory dla odmiany.     Swego czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens kupowania większej liczby lakierów i wyrzucania ich, bo zgęstniały. No przyznajcie same. Na szczęście moje czarne myśli udało się odgonić i nie zredukowałam mojej kolekcji do kilku podstawowych odcieni. Z pomocą przyszedł mi produkt, na widok którego zaświeciły mi się oczy. W moje ręce wpadł rozcieńczalnik lakieru do paznokci firmy Cree, którego cena to ok.10 zł/90ml (Super-Pharm). Biorąc pod uwagę, że używa się go dosłownie kilku kropel, to jest to zdecydowanie mój interes życia! :). Wiem, że wiele osób rozcieńcza lakiery zmywaczem do paznokci. Niestety jest to chwilowe rozwiązanie, bo zabieg ten, niszczy jeszcze bardziej lakier.  Co mówi o nim producent?   Rozcieńczalnika użyłam na różnych "okazach". Od tych lekko ciągnących się, do tych kompletnie glutowatych. Akcja ratunkowa dwóch z moich ciągnących lakierów została przeze mnie skrzętnie udokumentowana. I oto przedstawiam Wam dowody na to, że produkt okazał się moim wybawieniem!              Jak widzicie, lakiery udało się uratować. Rozwieję przy okazji wszelkie wątpliwości- ich jakość nie uległa pogorszeniu. Wróciły do swojego pierwotnego stanu, dobrze się rozprowadzają i mogę ich z powodzeniem znowu używać. Dlatego wszystkie lakieromaniaczki, lećcie po to cudo! :). Ode mnie ten produkt dostaje 10/10!  A co Wy robicie z zaschniętymi lakierami? Znacie podobne produkty?

O tym, że lakiery lubią zgęstnieć, na pewno wiecie bardzo dobrze. Szczególnie boli to, kiedy użyty jest dosłownie kilka razy. Najczęściej problem pojawia się u osób, które posiadają w swojej kolekcji coś więcej niż klasyczna czerwień i dwa inne kolory dla odmiany.     Swego czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens kupowania większej liczby lakierów i wyrzucania ich, bo zgęstniały. No przyznajcie same. Na szczęście moje czarne myśli udało się odgonić i nie zredukowałam mojej kolekcji do kilku podstawowych odcieni. Z pomocą przyszedł mi produkt, na widok którego zaświeciły mi się oczy. W moje ręce wpadł rozcieńczalnik lakieru do paznokci firmy Cree, którego cena to ok.10 zł/90ml (Super-Pharm). Biorąc pod uwagę, że używa się go dosłownie kilku kropel, to jest to zdecydowanie mój interes życia! :). Wiem, że wiele osób rozcieńcza lakiery zmywaczem do paznokci. Niestety jest to chwilowe rozwiązanie, bo zabieg ten, niszczy jeszcze bardziej lakier.  Co mówi o nim producent?   Rozcieńczalnika użyłam na różnych "okazach". Od tych lekko ciągnących się, do tych kompletnie glutowatych. Akcja ratunkowa dwóch z moich ciągnących lakierów została przeze mnie skrzętnie udokumentowana. I oto przedstawiam Wam dowody na to, że produkt okazał się moim wybawieniem!              Jak widzicie, lakiery udało się uratować. Rozwieję przy okazji wszelkie wątpliwości- ich jakość nie uległa pogorszeniu. Wróciły do swojego pierwotnego stanu, dobrze się rozprowadzają i mogę ich z powodzeniem znowu używać. Dlatego wszystkie lakieromaniaczki, lećcie po to cudo! :). Ode mnie ten produkt dostaje 10/10!  A co Wy robicie z zaschniętymi lakierami? Znacie podobne produkty?

O tym, że lakiery lubią zgęstnieć, na pewno wiecie bardzo dobrze. Szczególnie boli to, kiedy użyty jest dosłownie kilka razy. Najczęściej problem pojawia się u osób, które posiadają w swojej kolekcji coś więcej niż klasyczna czerwień i dwa inne kolory dla odmiany.     Swego czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens kupowania większej liczby lakierów i wyrzucania ich, bo zgęstniały. No przyznajcie same. Na szczęście moje czarne myśli udało się odgonić i nie zredukowałam mojej kolekcji do kilku podstawowych odcieni. Z pomocą przyszedł mi produkt, na widok którego zaświeciły mi się oczy. W moje ręce wpadł rozcieńczalnik lakieru do paznokci firmy Cree, którego cena to ok.10 zł/90ml (Super-Pharm). Biorąc pod uwagę, że używa się go dosłownie kilku kropel, to jest to zdecydowanie mój interes życia! :). Wiem, że wiele osób rozcieńcza lakiery zmywaczem do paznokci. Niestety jest to chwilowe rozwiązanie, bo zabieg ten, niszczy jeszcze bardziej lakier.  Co mówi o nim producent?   Rozcieńczalnika użyłam na różnych "okazach". Od tych lekko ciągnących się, do tych kompletnie glutowatych. Akcja ratunkowa dwóch z moich ciągnących lakierów została przeze mnie skrzętnie udokumentowana. I oto przedstawiam Wam dowody na to, że produkt okazał się moim wybawieniem!              Jak widzicie, lakiery udało się uratować. Rozwieję przy okazji wszelkie wątpliwości- ich jakość nie uległa pogorszeniu. Wróciły do swojego pierwotnego stanu, dobrze się rozprowadzają i mogę ich z powodzeniem znowu używać. Dlatego wszystkie lakieromaniaczki, lećcie po to cudo! :). Ode mnie ten produkt dostaje 10/10!  A co Wy robicie z zaschniętymi lakierami? Znacie podobne produkty?

O tym, że lakiery lubią zgęstnieć, na pewno wiecie bardzo dobrze. Szczególnie boli to, kiedy użyty jest dosłownie kilka razy. Najczęściej problem pojawia się u osób, które posiadają w swojej kolekcji coś więcej niż klasyczna czerwień i dwa inne kolory dla odmiany.     Swego czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens kupowania większej liczby lakierów i wyrzucania ich, bo zgęstniały. No przyznajcie same. Na szczęście moje czarne myśli udało się odgonić i nie zredukowałam mojej kolekcji do kilku podstawowych odcieni. Z pomocą przyszedł mi produkt, na widok którego zaświeciły mi się oczy. W moje ręce wpadł rozcieńczalnik lakieru do paznokci firmy Cree, którego cena to ok.10 zł/90ml (Super-Pharm). Biorąc pod uwagę, że używa się go dosłownie kilku kropel, to jest to zdecydowanie mój interes życia! :). Wiem, że wiele osób rozcieńcza lakiery zmywaczem do paznokci. Niestety jest to chwilowe rozwiązanie, bo zabieg ten, niszczy jeszcze bardziej lakier.  Co mówi o nim producent?   Rozcieńczalnika użyłam na różnych "okazach". Od tych lekko ciągnących się, do tych kompletnie glutowatych. Akcja ratunkowa dwóch z moich ciągnących lakierów została przeze mnie skrzętnie udokumentowana. I oto przedstawiam Wam dowody na to, że produkt okazał się moim wybawieniem!              Jak widzicie, lakiery udało się uratować. Rozwieję przy okazji wszelkie wątpliwości- ich jakość nie uległa pogorszeniu. Wróciły do swojego pierwotnego stanu, dobrze się rozprowadzają i mogę ich z powodzeniem znowu używać. Dlatego wszystkie lakieromaniaczki, lećcie po to cudo! :). Ode mnie ten produkt dostaje 10/10!  A co Wy robicie z zaschniętymi lakierami? Znacie podobne produkty?

Jak widzicie, lakiery udało się uratować. Rozwieję przy okazji wszelkie wątpliwości- ich jakość nie uległa pogorszeniu. Wróciły do swojego pierwotnego stanu, dobrze się rozprowadzają i mogę ich z powodzeniem znowu używać. Dlatego wszystkie lakieromaniaczki, lećcie po to cudo! :). Ode mnie ten produkt dostaje 10/10!

A co Wy robicie z zaschniętymi lakierami?
Znacie podobne produkty?

sobota, 26 kwietnia 2014

Ratunek dla paznokci, a może zwykły bubel?

Zdradziłam moją ukochaną odżywkę Eveline 8w1. Chciałam spróbować czegoś innego, mniej kontrowersyjnego i tym sposobem, przyszła do mnie razem z zakupami odżywka firmy Killys. A właściwie, to preparat do paznokci witaminowa bomba. Tak zapewnia producent. Więc używałam regularnie czekając aż te witaminy wstrząsną moimi słabymi ostatnim czasem paznokciami i postawią je do pionu. Odżywka wstrząsnęła nie tylko paznokciami, ale i mną.

killys preparat do paznokci witaminowa bomba odżywka


Cena i dostępność:
Mój egzemplarz wpadł do koszyka w Auchanie za 8,14zł/10ml.

Informacje od producenta i skład:
killys preparat do paznokci witaminowa bomba odżywka

Moja opinia:
O tym jak odżywka wygląda, jak pachnie, czy jaka jest jej konsystencja, mówić raczej nie muszę. O ile w buteleczce jest delikatnie niebieska, tak na paznokciach zachowuje się dokładnie tak, jak zwykły, bezbarwny lakier. Polubiłam w niej pędzelek, jest długi i szeroki. Dwa ruchy i odżywka nałożona. Schnie przeciętnie- nie jest to ekspresowe schnięcie, ale też nie doprowadza do szału. Używałam jej regularnie czekając na efekty. Jakie przyniosła? Na pewno żadnych pozytywnych. Nie zrobiła dla moich paznokci kompletnie nic. Dodatkowo mam wrażenie że moje paznokcie są jeszcze słabsze niż wcześniej! Bomba zadziała- zrobiła mi jeszcze większą masakrę. Paznokcie są słabe, rozdwojone i suche. Ponadto, odżywka już następnego dnia odchodzi cała, jednym wielkim płatem, a przy dwóch warstwach robi się jak guma.

killys preparat do paznokci witaminowa bomba odżywka


Ostateczna ocena:
Wszystko co mogę powiedzieć o tej odżywce, to to, że zapłaciłam za jeszcze większe zniszczenie paznokci. Dodatkowo, inne odżywki buble mogłam wykorzystać jako bazę pod lakier- ta, nie nadaje się nawet do tego. Pieniądze wyrzucone w błoto. Daję jej 1/10.

Znacie tą odżywkę?
Jakie odżywki stosujecie
na swoje paznokcie?

wtorek, 11 marca 2014

Dobry pilniczek, który nie wymaga majątku

Wybór pilniczków do paznokci w drogeriach jest dosyć duży. Jeżeli nie wiemy czego chcemy to można dostać oczopląsu- papierowe, metalowe, szklane i mineralne. Do tego w różnych kształtach i cenach. Wiadomo, że papierowe i metalowe pilniczki niszczą paznokcie, dlatego najlepiej wybierać szklane i mineralne. Ja postawiłam na te szklane. Pierwszym wybrańcem był pilnik Infinity, o którym pisałam tutaj. Niestety, okazał się niesamowitym bublem. Szybko się starł i nadawał się właściwie tylko do kosza. Zaczęłam się zastanawiać po jaki pilnik sięgnąć następnie i czy szklany pilnik musi kosztować dużo, żeby był trwały. Dzisiaj mówię Wam, że nie musi. Kupiłam wtedy szklany pilnik z Rossmanna For Your Beauty.

pilnik szklany Rossmann

Za ten pilnik zapłacicie w Rossmannie około 12zł. Jak widzicie na zdjęciu, posiada ochronne etui, które już kilka razy uratowało mnie przed potrzaskaniem go w drobny mak. 

Informacje od producenta:

pilnik szklany Rossmann All About Beauty

Moja opinia:
Faktem jest, że ten pilnik piłuje dosyć powoli, jednak jest to wadą każdego szklanego pilniczka. Zawsze możecie używać papierowego do skracania, a tego do wykończenia. Używam go z powodzeniem już około 1,5 roku i ciągle wygląda jak nowy. W żadnym (!) miejscu nie starł się nawet odrobinę co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Jest tani, solidny, dobrze ściera i nie mogę mu nic zarzucić.

pilnik szklany Rossmann All About Beauty

Ja bardzo polubiłam ten pilnik i jeżeli szukacie czegoś co Wam posłuży długo i nie będzie wymagało wydania majątku to weźcie go pod uwagę. Polecam go z czystym sumieniem i daję mu 10/10.

Jakiego rodzaju pilniczki
stosujecie do swoich paznokci?

niedziela, 19 stycznia 2014

Vollare Da Vinci nr 12, czyli trochę perłowego różu na szare dni

Witajcie!
Za oknem jakoś tak buro i ciemno, a na biurku piętrzy mi się stos notatek. Biorąc jeszcze pod uwagę, że jest styczeń, może to oznaczać tylko jedno- sesja! Żeby nie było zupełnie źle, wprowadziłam sobie na poprawę nastroju trochę koloru. Delikatny, perłowy róż na moich paznokciach. Sprawcą wszystkiego jest lakier Vollare Da Vinci nr 12, który postanowiłam Wam dzisiaj przedstawić w ramach przerwy od nauki.


Na zdjęciach możecie zobaczyć paznokcie pokryte dwoma warstwami. Lubię ten lakier za łatwość malowania- dwa ruchy i gotowe. Nie jest zbyt gęsty, ma fajny pędzelek i dosyć szybko wysycha, więc świetnie sprawdza się w malowaniu "na już". 


Ten egzemplarz dotarł do mnie w ramach wymiany, ale z tego co się orientuję to lakier kosztuje grosze. Na koniec dodam jeszcze, że nie przepadam za różem, ale ten jest na tyle delikatny, że polubiłam się z nim dosyć szybko.

Jakie kolory lakierów lubicie najbardziej?

wtorek, 23 lipca 2013

Krwista czerwień od L'Ambre, czyli zakochałam się!

Pamiętacie paczkę od L'Ambre? Większość z Was spodobał się lakier Sense of Elegance nr 10 (Francuski Buduar), który mnie również oczarował swoim kolorem. Na tego posta musieliście długo czekać. Moje paznokcie były i wciąż niestety są w opłakanym stanie. Nie mogę sobie ostatnio z nimi poradzić, dlatego nie zwracajcie uwagi na to jak wyglądają.


Cena i dostępność:
Lakier dostępny jest w sprzedaży katalogowej i internetowej w cenie 12,90 zł/ 8ml.

Od producenta
(informacja ze strony internetowej)
Otwórz się na elegancję, którą nosi w sobie każdy z niepowtarzalnych odcieni lakierów kolekcji Sense of Elegance. Wiele znajdzie się w zasięgu ręki - wspaniałość metali i kamieni szlachetnych, elitarne towarzystwo, ekskluzywne dania i napoje, kameralne wieczory.Losy mężczyzn w Twoich rękach o paznokciach udekorowanych pięknymi odcieniami lakierów kolekcji Sense of Elegance od LAMBRE®. Zdobywaj świat, odnajduj w sobie pokłady indywidualnej niepowstrzymanej siły i energii, ryzykuj i wybieraj to, co najlepsze!



Skład:

Dostępne kolory:
Pierwszy skan odnosi się do katalogu Wiosna 2013, drugi do ogólnego katalogu 2012.



Moja opinia:
Lakier dotarł do mnie w tekturowym pudełeczku, na którym znajduje się skład. Buteleczka? Jak to buteleczka z lakierem- szklana, w kształcie sześcianu, do tego naklejka z logiem firmy, i złota, plastikowa nakrętka. Właściwie to tyle, jeżeli chodzi o aspekty ogólne, raczej mało ważne.
Pędzelek jest świetny- bardzo precyzyjny, odpowiednio szeroki, dobrze ścięty na końcu. Dodatkowym plusem jest jego długość- myślę, że wydobycie kończącego się lakieru nie będzie stanowiło problemu.
Nałożenie lakieru jest bardzo łatwe- lakier ma odpowiednią konsystencję, nie smuży, rozkłada się równomiernie. Zapach typowy dla lakierów, niezbyt intensywny.


A teraz czas na dwie rzeczy, którymi lakier podbił moje serce! Po pierwsze- wystarczy JEDNA warstwa dla dobrego krycia (jednak kolor jest mniej intensywny), po drugie- wysycha bardzo szybko! Malowanie paznokci kojarzy mi się raczej z kilkoma warstwami i godzinami czekania aż lakier wyschnie, dlatego zakochałam się w tym lakierze!
Trwałość niestety jest średnia, a nawet słaba. Utrzymuje się na paznokciach około 2 dni.
Na koniec dodam jeszcze, że kolor, który do mnie dotarł jest strzałem w 10 (w końcu nr 10 ;))! Krwista, intensywna czerwień, lekko wpadająca w bordowy, lub dojrzała wiśnia przy kolejnych warstwach. Świetnie prezentuje się na co dzień, jak i do eleganckiego stroju. W zależności od nałożonych warstw możemy uzyskać za pomocą jednego lakieru różne odcienie bez jakichkolwiek prześwitów (od intensywnej czerwieni do dojrzałej wiśni). Nie sugerowałabym się natomiast tym co przedstawia katalog, bo kolor tego lakieru jest w nim o wiele ciemniejszy niż w rzeczywistości.

Jedna warstwa:


Dwie warstwy:


Ostateczna ocena:
Póki co, ten lakier stał się moim ulubieńcem. Dobre krycie i szybkie schnięcie to dla mnie najważniejsze cechy lakieru- ten je spełnił. Gdyby był trwalszy to zasługiwałby na miano ideału i chętnie skusiłabym się na kolejne buteleczki. Dostaje ode mnie 8/10!

Miałyście już  z nim do czynienia? Jakie są Wasze ulubione lakiery? :)


piątek, 10 maja 2013

Szarak od Alle Paznokcie

Przychodzę do Was dosłownie na sekundkę. Niestety zaczął się już w moim życiu ten uroczy okres zwany "czuję na plecach oddech sesji" i mimo, że mamy piątek to ja dzielnie próbuję się uczyć. Słońce za oknem nie pomaga mi w tym, ale takie już są uroki sesji letniej. No ok, lenistwo to swoją drogą ;).

Dosyć dawno temu, zanim jeszcze lakiery z hurtowni Alle Paznokcie zaczęły regularnie pokazywać się w blogosferze, ja zaopatrzyłam się w kilka sztuk. Póki co, mam zamiar Wam je tylko przedstawić pod względem koloru, natomiast za jakiś czas postaram się zrobić im zbiorczą recenzję.

Na pierwszy rzut pójdzie szary. Zdjęcia robiłam już jakiś czas temu, więc nie wpisuje się w aurę wiosenną. Niech jednak ma swoje 5 minut. Jest to odcień nr 22A z serii new technology nails, nieco smutny, ale świetnie nadający się na zimowe, czy pochmurne dni. A teraz czas na zdjęcia, jak nasz dzisiejszy bohater prezentuje się na paznokciach:










Jak Wam się podoba? Lubicie stonowane kolory na paznokciach, czy wybieracie całkiem inne? :)

czwartek, 13 grudnia 2012

Zmywacz w formie markera od Essence

W końcu udało mi się znaleźć chociaż chwilkę dla Was i dla bloga. Dzisiaj będzie dość krótko, ale myślę, że o czymś przydatnym- pewnym gadżecie znacznie ułatwiającym manicure :). Takim miłym, pomocnikiem w malowaniu paznokci jest dla mnie zmywacz do paznokci w markerze firmy Essence (Nail Polish Remover Pen).


Od producenta: 

Moja opinia:
Ale zacznijmy od początku. Kiedy pierwszy raz o nim usłyszałam pomyślałam, że jest mi całkowicie zbędny. W końcu to samo możemy zrobić patyczkiem do uszu namoczonym w zwykłym zmywaczu z butelki. Z czasem jednak uznałam, że nie jest on jednak tak precyzyjny jak bym tego chciała i na markery zaczęłam patrzeć znacznie łaskawszym okiem. Łaskawszym do tego stopnia, że w końcu jeden z nich znalazł się w moim koszyku z zakupami, a potem powędrował ze mną do domu. Swój kupiłam w Naturze za około 8zł/3ml (jeżeli jesteście zainteresowane nim to pytajcie obsługę, mój nie był wystawiony w szafie, tylko w niej schowany).

Już na samym początku zaskoczył mnie zapach- faktycznie pachnie wiśniowo, tak jak zapewnia producent. Kolejną kwestią jest bardzo estetyczne, poręczne, dobrze zatrzaskujące się opakowanie, a napisy nie ścierają się, więc nie traci na swoim wyglądzie. Końcówka markera jest dobrze ścięta, dzięki czemu mogę sobie pozwolić na precyzyjne poprawki. Bardzo pomocny jest też dla osób, które nie mają zbyt dużej wprawy w malowaniu paznokci :). Nie rozmazuje lakieru, dobrze czyści się nim skórki i dokonuje wszelkich poprawek.

Kwestią wątpliwą jest na pewno dla wielu osób trwałość  i wydajność takiego zmywacza. Przyznam, że używam go już dość długo i naprawdę jestem zadowolona. Teoretycznie po kilku razach zmywacz się skończył, końcówka nie była już taka mokra. A jak to wygląda w praktyce? Moczę ją w zwykłym zmywaczu z buteleczki i z powodzeniem używam już dłuższy czas. Póki co, końcówka nie niszczy się, a przebarwienia jej w niczym mi nie przeszkadzają.


Moja ocena:
Przyznam, że bardzo polubiłam się z tym produktem. Znacznie ułatwił mi malowanie paznokci i skrócił czas wykonywania tej czynności. Korzystam z niego już dość długo i myślę, że nie zmieni się to jeszcze przez długi czas. Daję mu od siebie 8/10 :).

Miałyście do czynienia z tego typu zmywaczami? A może radzicie sobie bez niego w inny sposób? :)

sobota, 24 listopada 2012

Szklany bubel, czyli pilnik niewarty uwagi

Dzisiaj pod lupę biorę szklany pilnik firmy Infinity dostępnych w drogeriach Natura- cena około 10 zł. Niestety będzie to post raczej z tych ostrzegawczych, niż polecających.


Na jego zakup skusiłam się po naczytaniu się ochów i achów o szklanych pilniczkach. Wybór jednego konkretnego było dość trudny- po tym co przeczytałam w internecie miałam w głowie jednej wielki mętlik. W wyborze pomógł mi jednak fakt, że był to jedyny szklany pilnik w drogerii i tym sposobem wylądował w moim koszyku.

Od producenta: 


Po przyjściu do domu nie mogłam się nim nacieszyć. W końcu i ja miałam obiekt licznych westchnień, czyli szklany pilniczek. W porównaniu z pilniczkami metalowymi i papierowymi piłował świetnie. Paznokcie nie były po nim rozdwojone, ale równe i ładne. Niemniej jednak, trzeba się nim sporo namachać, żeby osiągnąć swój cel, co jest szczególnie uciążliwe przy długich paznokciach. Mimo wszystko jest on bardzo estetyczny, posiada etui, a całość jest zapakowana w dość solidne opakowanie, dzięki czemu nie jest narażony na uszkodzenie.


Niestety cały mój zachwyt minął bardzo szybko. Jedna ze stron starła się w ekspresowym tempie. Został mi kawałek gładkiego szkła, całkowicie bezużytecznego. Druga strona była jednak trwalsza i posłużyła mi troszkę dłużej- niewiele dłużej. Na niej również pojawiło się całkowicie gładkie szkło, w związku z czym pilnik nadaje się jedynie do wyrzucenia.



Uważam, że 10zł to zdecydowanie za dużo na pilnik, który można użyć z powodzeniem zaledwie kilka razy. Jestem pewna, że nie powrócę już do niego i poszukam za tą cenę czegoś ciekawszego i solidniejszego. Ten pilnik dostaje ode mnie 3/10- przede wszystkim za estetykę, oraz fakt, że nie niszczy paznokci.

A jakich pilniczków Wy używacie? :)

niedziela, 7 października 2012

Malowanie z sondą- moje retro paznokcie

Jakiś czas temu pokazywałam moje małe zakupy, a wraz z nimi sondę do zdobienia paznokci. Zdecydowanie nie żałuję tego zakupu i polecam wszystkim, którzy lubią się trochę pobawić podczas malowania paznokci. Dzięki niej można stworzyć fajne wzorki, dzięki czemu manicure nie będzie nudny :-). Moja sonda Essence ma dwie końcówki o różnych wielkościach. Mniejsza pozwala na zdobienie bardziej precyzyjne, a dzięki większej nie tracę na paznokcie zbyt dużo czasu.



Dzisiaj wykorzystałam ją do moich paznokci w stylu retro. Wykonanie jest proste, a efekt bardzo fajny. Tak prezentują się moje paznokcie w kropki:




Podobają Wam się takie paznokcie? Czy wolicie pomalowane klasycznie na jeden kolor? :-)

sobota, 29 września 2012

Czerwień idealna, lakier niekoniecznie- My Secret nr 119



Długo szukałam lakieru, którego kolorem będzie klasyczna, czysta czerwień (było to już jakiś czas temu, myślę, że obecnie nie byłoby takiego problemu). W końcu trafił mi się kolor idealny z serii lakierów My Secret, konkretniej nr 119. Zakochałam się od razu, pod względem koloru był tym czego szukałam. 


Za 10ml płacimy ok. 6zł w drogerii Natura. Dobrze kryje już przy 2 warstwach, nie smuży, kolor jest intensywny, ładnie się błyszczy. Pędzelek nie niszczy się, dobrze się nim maluje, ale jest za krótki i mam problem z wydobyciem lakieru (zostało mi pół buteleczki). W kwestii utrzymywania się na paznokciach ma ode mnie wielki minus, bardzo szybko odpryskuje, czym strasznie mnie zawiódł. Jeżeli kiedyś kupię ponownie to tylko ze względu na kolor, jednak przy obecnej gamie kolorów innych lakierów raczej nie będę miała problemu ze znalezieniem mu zastępcy.


 Lakier na palcu wskazującym prześwituje przez to, że z tyłu stała lampka.



Jaki jest Wasz typ lakieru w kolorze klasycznej czerwieni? :-)

czwartek, 6 września 2012

Eveline 8w1

Na pierwszy rzut pójdzie osławiona odżywka do paznokci Eveline 8w1.

 Dostępność: 
Zdobycie jej graniczyło z cudem- szukałam w Rosmannach, Naturach, różnych większych
i mniejszych sklepach, marketach. Nie było jej nigdzie. Byłam już gotowa odpuścić kiedy ukazała się moim oczom w małej, niezbyt popularnej drogerii. I tak oto zagościła w mojej szafie.

Cena:
Ja za swoją zapłaciłam 10,90zł/12ml. Jednak z tego co się orientuję można ją dostać taniej. Ja jednak nie miałam takiej możliwości.

Moja opinia:
Nałożona na paznokcie nadaje im delikatnie mleczny kolor, który bardzo przypadł mi do gustu. Również konsystencja jest w porządku. Odżywka jak na razie nie gęstnieje, nie zmienia swojego pierwotnego stanu. Zadowolona jestem także z pędzelka- do tej pory nic się z nim nie dzieje, dobrze nakłada się nim produkt. Spotykałam się ze skargami dotyczącymi bólu palców podczas stosowania odżywki- u mnie nic takiego nie miało miejsca.

Efekty:
Stosowałam ją dokładnie przez 30 dni zgodnie z zaleceniami producenta:

Przyznam, że nie spodziewałam się tzw. szału, gdyż moje paznokcie zawsze żyły własnym życiem- łamały, rozdwajały, a zapuszczenie ich graniczyło z cudem. Podeszłam więc do sprawy bardzo sceptycznie nastawiona. Trwało to do czasu kiedy zauważyłam znaczną różnicę w paznokciach. Stały się faktycznie silniejsze, nie łamią się już na potęgę i przede wszystkim osiągnęłam coś, o czym marzyłam od dawna- udało mi się je zapuścić. Tak wyglądają obecnie:

Ostateczna ocena: 
Po wypróbowaniu naprawdę wielu odżywek znalazłam tą, która faktycznie przyniosła oczekiwany efekt. Dlatego dostaje ode mnie 10/10.


A jakie jest Wasze zdanie na temat fenomenu tej odżywki? :-)