środa, 11 września 2013

Marzycielska Poczta- akcja blogerska!

Witajcie!
Od kilku miesięcy na moim blogu widnieje banerek Marzycielskiej Poczty. Jakiś czas temu postanowiłam zorganizować blogerską akcję pisania listów do chorych dzieci i właśnie z tym do Was dzisiaj przychodzę. Mam nadzieję że chętnie się przyłączycie i wspólnie wywołamy uśmiech na twarzach tych chorych dzieciaczków. W końcu nie interesuje nas tylko malowanie paznokci (jak niektórzy myślą o blogerkach ;)), ale także drugi człowiek! Szczególnie kiedy ten drugi, mały człowiek nie zasługuje na cierpienie które go spotkało. Wiem że macie dobre serca i razem możemy zrobić coś dobrego! :)

Czym jest Marzycielska Poczta?
Jak już wspomniałam jest to ogólnopolska akcja pisania listów do ciężko chorych dzieci. Od samego początku jest prowadzona przez wolontariuszy. Na stronie internetowej Marzycielskiej Poczty możemy znaleźć profile dzieci wraz z ich adresami. Wystarczy jeden list, jedna kartka, żeby wywołać uśmiech na twarzy malucha :). Więcej szczegółów możecie znaleźć TUTAJ.



Zasady akcji blogerskiej:
1. Zgłoszenia do akcji przyjmuję pod tą notką. Obowiązkowo zostawcie mi swojego maila. Jeżeli chcesz wysłać więcej niż jedną kartkę/list poinformuj mnie o tym :).
2. Akcji blogerskiej nie ograniczam tylko do Polski. Myślę, że zagraniczne listy będą ciekawym urozmaiceniem :).
3. Zdecyduj czy chcesz wysłać list, kartkę, czy jedno i drugie :). Oprócz tego kreatywność mile widziana (rysunki, własnoręcznie robione kartki itd) ;)
4. Możecie u siebie na blogu wstawić banerek i/lub notkę z informacją o akcji oraz odnośnikiem do tego posta- mam nadzieję że uda się nam uzbierać jak największą liczbę chętnych :).
5. Po zakończeniu zbierania zgłoszeń rozlosuję wśród Was adresy dzieci do których skierujecie swój list/kartkę. Otrzymacie również link do ich profilu, dzięki czemu dowiecie się nieco więcej o konkretnym dziecku :).
6. Przed wysłaniem swojego listu/kartki zrób jej zdjęcie i wyślij mi na e-maila: kosmetyki.w.mojej.szafie@gmail.com. Jeżeli chcesz, możesz ujawnić jej treść, jeżeli nie, to nie ma sprawy :).
7. Do listu dołącz również list do rodziców w którym poinformujesz o akcji i poprosisz o odesłanie na swój adres e-mail zdjęcie dziecka razem z Twoją kartką. Następnie odeślij je do mnie- zostanie ono umieszczone w podsumowaniu :).
8. Czekajcie na posty z postępami i ostatni post z podsumowaniem :).

Baner:


Terminy:
-zbieranie zgłoszeń: 11.09-11.10
-losowanie i wysyłanie adresów: 12.10-19.10
-zbieranie zdjęć przesyłek, wysyłanie listów i zbieranie zdjęć do podsumowania: 20.10-01.12

Terminy które podałam są dosyć długie, dlatego mam nadzieję że we wszystkich uda nam się zmieścić :). Jeżeli tylko akcja wypali, na pewno zdecyduję się ją z Wami powtórzyć :).

Mam nadzieję że chętnie przyłączycie się do akcji. Czekam na Wasze zgłoszenia :). 


poniedziałek, 9 września 2013

Denko po raz 7, czyli zużycia lipcowo-sierpniowe

Witajcie :).
Jak zauważyłyście, bądź nie, w zeszłym miesiącu na moim blogu nie pojawił się tradycyjny już post denkowy. Przyznam się, że nie miałam czego pokazać. Powinnam dostać niezłe lanie ;). Na szczęście w sierpniu wzięłam się za siebie, a raczej za moje zasoby i tym sposobem, trochę stopniały. Niewiele, bo niewiele, ale zawsze coś :). Zapraszam na moje dwumiesięczne denko :).


O każdym z produktów kilka słów:


Rexona Women, Aloe Vera, Fresh, Anytperspirant w sprayu- obecność Rexony w moim życiu jest oczywistością. Dobry, ładnie pachnący i skuteczny. Kupię ponownie.

Love Me Green, Organiczny wyszczuplający balsam do ciała, Zielona herbata- obszerną recenzję możecie zobaczyć TUTAJ. Po jej przeczytaniu nie powinno nikogo zdziwić że nie kupię.

Rossmann, Isana, Pianka do golenia dla skóry wrażliwej- bardzo fajna, tania pianka. Niestety w połowie dozownik zaczął się zacinać. Może kupię.



Timotei, Głęboki brąz, Odżywka do włosów brązowych z ekstraktem z henny i olejkiem arganowym- moja ulubiona odżywka. Pięknie pachnie, faktycznie wpływa na odcień włosów, łatwiej się rozczesują. Kupię ponownie.

Ziaja, Intima, Płyn do higieny intymnej, Neutral- nie mam mu nic do zarzucenia. Po raz kolejny Ziaja mnie zadowoliła. Tani, wydajny, dobrze myjący płyn. Kupię ponownie.

Joanna, Sweet Fantasy, Żel pod prysznic, Czekolada- spodziewałam się przyjemnego, czekoladowego zapachu, ale żel nie ma z nim nic wspólnego. Okropny, sztuczny zapach. Cieszę się że go wykończyłam. Szczegółowa recenzja wkrótce. Nie kupię ponownie.



Dax Cosmetics, Perfecta Oczyszczanie, Peeling drobnoziarnisty z minerałami morskimi i krzemionką- recenzja TUTAJ. Póki co, jest to mój ulubiony peeling. Z pewnością sięgnę po niego jeszcze wiele razy. Kupię ponownie.

Carma Laboratories, Carmex, Lip Balm Original, balsam do ust w słoiczku- zainteresowanych odsyłam do recenzji TUTAJ. Będę kupować do końca życia ;). Kupię ponownie.

Veet, Krem do depilacji skóry suchej, Masło shea i zapach lilii- dość przyjemny. Zapach typowy dla kremów do depilacji, ale całkiem skuteczny. Może kupię.

Bielenda, Zmywacz do paznokci i tipsów, bezacetonowy i witaminowy- to już chyba moja 10 buteleczka. Dobrze zmywa, nie niszczy szczególnie paznokci- więcej nie potrzebuję. Kupię ponownie.

A jak się mają Wasze denka w tym miesiącu? :)

sobota, 7 września 2013

Limonkowa rozkosz

Przyznajcie, kto nie lubi pięknie pachnącej piany pod prysznicem? No właśnie. Takie pytanie zadane na blogu kosmetycznym, gdzie zaglądają spragnione różnych cudowności czytelniczki, jest pytaniem czysto teoretycznym. Przecież piękne zapachy kocha każda kobieta. W tym ja :).
Dzisiejszym sprawcą zamieszania został żel pod prysznic Original Source z limonką. To właśnie ten zapach mnie tak urzekł i sprawił że od razu poczułam potrzebę podzielenia się tym z Wami :).


Cena i dostępność:
Z dostępnością tych żeli nie powinno być problemu. Można je znaleźć w drogeriach, supermarketach, swego czasu pojawiał się też w Biedronce. Cena wynosi około 8zł/250ml.
Od producenta/skład:


Moja opinia:
Żel dostajemy w twardej, plastikowej buteleczce stojącej "na głowie", o chropowatej powierzchni po bokach, co zapobiega wyślizgiwaniu się opakowania z ręki. Niestety nie jest ona zbyt wygodna w użyciu, ponieważ za każdym razem żel trzeba zamknąć, żeby po chwili znowu z niego skorzystać. Zamknięcie żelu jest bardzo solidne, nie otwiera się, nic z niego nie wycieka.


Konsystencja żelu niczym się nie wyróżnia, bardzo dobrze się pieni i oczyszcza skórę. Nie zauważyłam po nim nawilżenia, ani wysuszenia- w tej kwestii jest bardzo neutralny. Za największą zaletę tego produktu uważam zapach- świeży, orzeźwiający i cytrusowy. Jest po prostu obłędny! Świetnie sprawdził się podczas największych upałów, kiedy inne zapachy stawały się o wiele za ciężkie. Niestety utrzymuje się krótko na ciele, natomiast w łazience unosi się jeszcze przez jakiś czas.


Ostateczna ocena:
To mój pierwszy produkt od OS i z pewnością nie ostatni. Teoretycznie jest to zwykły żel pod prysznic, jednak swoim zapachem podbił moje serce już przy pierwszym użyciu. Prędzej czy później skuszę się na inne warianty zapachowe. Daję mu 8/10.

Jakie są Wasze ulubione żele? Jakie zapachy OS polecacie? :)


czwartek, 5 września 2013

Moje pierwsze urodziny!

Witajcie wieczorową porą :).
Przychodzę dzisiaj do Was z czymś, czego jeszcze nie było- z podziękowaniami :). Dzisiaj mija dokładnie rok od momentu kiedy pojawiła się na moim blogu pierwsza notka. I w tym momencie przyszedł czas na pewne podsumowanie. Chciałam podziękować przede wszystkim Wam, bo bez Was nie byłoby tego bloga :). Pisanie dla Was sprawia mi ogromną przyjemność i mimo że zdarzają się czasem krótsze, lub dłuższe przerwy to zawsze wracam z ogromną radością :).


W ciągu tego roku:
-zdobyłam 152 obserwatorów z bloggera i 24 z Google+,
-napisaliśmy razem 1142 komentarze,
-odwiedziliście mnie ponad 30.000 razy,
-napisałam 87 postów
-nawiązałam 2, bardzo przyjemne współprace

Mam nadzieję że za rok będę mogła ponownie dodać takiego posta, a liczby te z każdym dniem będą rosły :).
Dziękuję! :)

środa, 28 sierpnia 2013

DIY: Kawowe mydełko peelingujące

Jak wiele z Was, należę do osób, które lubią czasem zrobić coś same. Nie chodzi o nie wiadomo co, ale o zwykłe, proste rzeczy, które można kupić, ale można też samemu poeksperymentować, a potem cieszyć się swoim wyrobem ;). Takim sposobem powstało moje mydełko peelingujące z kawą, które dzisiaj chcę Wam pokazać.



Czego potrzebujemy?
-mydło (bezzapachowe)
-kawę mieloną
-wodę
-olej kokosowy (opcjonalnie)
-tarkę
-miseczkę
-łyżkę
-foremkę

Wykonanie:
Mydło ścieramy na tarce na małych oczkach. W "składzie" napisałam, że powinno być bezzapachowe, ponieważ połączenie zapachu mydła i kawy to nie najlepszy pomysł (tak, wiem coś o tym ;)). Kawę mieloną (w moim przypadku około 3 łyżek) zalewamy do połowy szklanki wrzątkiem. Następnie wlewamy całość do płatków mydlanych. Jeżeli będą one wystarczająco małe to obejdzie się bez rozpuszczania mydła w kąpieli wodnej. Wystarczy dobrze wymieszać, a mydło pod wpływem wrzątku stanie się miększe. Na koniec dodałam około 3 łyżek oleju kokosowego, który dodatkowo zadba o ciało :). Dokładnie wymieszaną masę należy przełożyć do foremki (za którą może posłużyć wszystko co tylko wpadnie Wam w ręce) i odstawić do zastygnięcia. Po kilku dniach mydełko nadaje się do użytku :).

Lubicie kosmetyki wykonywane w domowym zaciszu? Jakie są Wasze ulubione? :)


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

The Versatile Blogger Award

Jakiś czas temu, przy kolejnym Liebster Blog, wspominałam że mam jeszcze 2 zaległe tagi. Ten, na który dzisiaj w końcu przyszła pora, jest baaaardzo zaległy- nawet nie będę wspominać jak bardzo ;). Dziękuję za nominację Lanie i przepraszam za tak mocne opóźnienie. Mam nadzieję że jakoś mi to wybaczy :).



Zasady:
1. Osoba nominowana pokazuje nagrodę u siebie na blogu.
2. Dziękuje nominującemu blogerowi na jego blogu.
3. Nominowany ujawnia 7 faktów o sobie.
4. Należy nominować kolejnych 15 blogerów.
5. Informujemy nominowanych blogerów na ich blogach.

7 faktów o mnie:
1. Jestem strasznym śpiochem!- gdyby nie codzienne obowiązki, mogłabym nie wychodzić z łóżka ;).
2. Strasznie dużo gadam- dziwię się, że ludzie mogą jeszcze tego słuchać!
3. Kocham zwierzęta- gdybym mogła, przygarnęłabym całe schronisko ;).
4. Uwielbiam podróżować- chciałabym zobaczyć każde miejsce na świecie!
5. Chciałabym płynnie posługiwać się językiem angielskim.
6. Lubię od czasu do czasu pobyć zupełnie sama.
7. Mam świra na punkcie świeczek, lakierów do paznokci i kilku innych rzeczy ;).

Nominowani:
oraz wszystkie osóbki, które same zechcą się przyłączyć ;).


Do kolejnego posta :).

sobota, 24 sierpnia 2013

Olejkowy strzał w 10!

Witajcie :).
Dawno, dawno temu, bo jakieś 2 miesiące temu dostałam paczkę od Love Me Green. Dzisiaj uświadomiłam sobie, że jeden z ich kosmetyków wciąż czeka na swoje 5 minut. Skleroza nie boli :). Używałam go ostatnio bardzo intensywnie, ale jakoś nie wpadłam na to, że ciągle czeka na recenzję. Na samym początku zdradzę, że ten produkt chyba najbardziej przypadł mi do gustu z całej 4, ewentualnie stoi na równi z kremem do rąk :). Ale przejdźmy do rzeczy, bo póki co, idę bardzo naokoło i dalej nie wiadomo o co chodzi. Zatem już mówię! Dzisiejszym gwoździem programu zostaje Organiczny relaksujący olejek do masażu Love Me Green.



Cena i dostępność:
Za 100m olejku zapłacimy dokładnie 69,90zł. Dostępny jest tylko i wyłącznie w sklepie internetowym producenta- klik.

Od producenta:


Skład:


Moja opinia:
Olejek zamknięty jest w zwykłej, plastikowej buteleczce z zamknięciem na "klik". Niestety, ale jeżeli nie wytrzemy go dokładnie to musimy liczyć się później z tłusta buteleczką i podłożem na którym stoi. Etykieta produktu jest estetyczna, bardzo przyjemna dla oka- charakterystyczna dla LMG :).


Konsystencja zbliżona jest bardziej do tych rzadszych olejków i oczywiście tłusta. Zapach określony przez producenta został jako kwiatu frangipanii, czyli taki jak kremu do rąk i szamponu. Z początku nie byłam do niego do końca przekonana, jednak z czasem się w nim zakochała. Jest delikatny, naturalny, świeży i przyjemny.


Olejku nie stosowałam stricte do masażu, a raczej zamiast balsamu, czy kremu do stóp. Moja skóra bardzo lubi olejki dlatego też, zdecydowałam się na taką formę. Efekty zauważyłam już po kilku dniach stosowania- skóra stała się o wiele delikatniejsza w dotyku, odżywiona, oraz zmniejszyły się podrażnienia po goleniu. Olejek świetnie sprawdził się na mojej suchej skórze i sprawił że naprawdę poprawił się jej stan.

Ostateczna ocena:
Olejek stał się jednym z najlepszych przyjaciół mojej skóry. Strasznie boli mnie jego cena- jeżeli byłby tańszy to na pewno skusiłabym się na niego jeszcze wiele razy. Jedynym minusem jest dla mnie niezbyt szczelne opakowanie, dlatego daję mu 9/10.

Lubicie stosować takie olejki? :)


czwartek, 22 sierpnia 2013

Darmowa taśma brafiterska.

Dzisiejszy post będzie trochę inny niż zwykle. Tym razem chciałam Was poinformować o możliwości odbioru darmowej taśmy brafiterskiej, która pozwoli Wam dokładnie dobrać rozmiar biustonosza. Moje taśmy przyszły kilka dni temu, dlatego mogę Was zapewnić że wszystko jest w 100% bezpłatne.



Co trzeba zrobić, aby otrzymać swoją taśmę?
1. Wejść na stronę internetową sklepu myBra i poprawnie wypełnić formularz zgłoszeniowy
2. Wyrazić zgodę na newsletter- obowiązkowo! Inaczej taśma do Was nie zostanie wysłana.
3. Czekać na taśmę (3 sztuki), która przyjdzie do Was pocztą.



Wypełnienie formularza jest równoznaczne z założeniem bezpłatnego konta w sklepie myBra, dzięki któremu w przyszłości będziecie mogły dokonywać zakupów. Dodatkowo razem z taśmą dostaniecie numer karty i pin dla stałych klientów sklepu. Razem z kartą otrzymacie też stały rabat 5% na wszystkie produkty w sklepach myBra, eSensa, Obsessive24 i Sensomat.

Myślę że warto sprawić sobie taką taśmę i zadbać o dobrze dobrany stanik :).

Zamówicie też swoje taśmy? :)


wtorek, 20 sierpnia 2013

Kocie oko? Nie tym razem!

Witajcie :).
Do tej pory mogłyście zobaczyć u mnie na blogu eyelinery w kałamarzyku z pędzelkiem. Po ostatnim rozczarowaniu Wibo postanowiłam spróbować czegoś innego- eyelinera w formie flamastra. Wybór padł na Miss Sporty- Cat's Eyes Liner. Był to dosyć przypadkowy wybór i już teraz zdradzę że żałuję. Taka kara za nieprzemyślane zakupy.


Cena i dostępność:
Dostępny głównie w Rossmannie i Naturze. Cena to około 15zł/1,6g.

Od producenta:



Moja opinia:
O opakowaniu eyelinera nie ma się co rozwodzić- czarne, estetyczne, z trwałymi napisami i naprawdę dobrą zatyczką. Aplikator precyzyjny, twardy, ale niestety niezbyt dobrze sunie po powiece. Za jego pomocą można zrobić zarówno cienkie, jak i grube kreski. Zapach produktu jest strasznie chemiczny, przypomina zapach flamastrów do papieru. Czasami zastanawiam się czy ktoś nie pomylił się przy produkcji.


"Czarny" kolor tego eyelinera to jedna, wielka kpina. Ja widzę tutaj wypłowiałą czerń wpadającą w szarość i dodatkowo jakby prześwituje- kompletna porażka! Drugą bajką jaką raczy nas producent jest rzekomy "długotrwały efekt". Polega on mniej więcej na tym że po lekkim przetarciu kreska się rozmazuje i ściera, pozostawiona sama sobie również dosyć szybko się gdzieś ulatnia. Podsumowując, za 15zł dostajemy śmierdzący eyeliner w kolorze mocno wypłowiałej czerni, po którym szybko nie ma śladu- tak więc ze zmywaniem nie ma problemu.


Ostateczna ocena:
Zakupu tego eyelinera pożałowałam bardzo szybko. Dwie najważniejsze rzeczy- kolor i trwałość okazały się kompletną klapą. Niestety, ale nie polecę go nikomu. Moja ocena to 3/10.

Jakie eyelinery są według Was godne polecenia? Liczę że pomożecie mi trafić w końcu na coś fajnego :)


piątek, 16 sierpnia 2013

Liebster blog po raz czwarty

Jest mi strasznie wstyd! Dlaczego? Bo już dosyć dawno zostałam nominowana po raz kolejny do Liebster Blog i minęło od tego momentu sporo czasu. Powinnam była odpowiedzieć jak najszybciej, ale w roku akademickim różnie to bywa z moim blogowaniem. Dlatego dzisiaj przychodzę z 2 nominacjami i jeszcze raz przepraszam za milczenie w tej kwestii. A teraz zabieram się do odpowiadania.


,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz również zadajesz 11 pytań. Należy pamiętać, że nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Pytania od Imperfecty:

1. Dlaczego taką tematykę bloga wybrałaś?
Hmm.. Inna nie była nawet brana pod uwagę. Po prostu któregoś dnia uznałam że fajnie by było dzielić się z innymi tym co lubię. I tak powstał mój blog kosmetyczny :).
2. Czy zdarza Ci się mieć dość blogowania?
Dość? Raczej nie. Jeżeli nie mam ochoty to po prostu nie piszę. Przecież to dla mnie przyjemność, a nie obowiązek :).
3. Co Cię uspokaja?
Zaszycie się w samotności z dobrą muzyką/książką, samotny spacer, lub po prostu przytulenie się do bliskiej osoby :).
4. Jakie jest Twoje nieosiągalne marzenie kosmetyczne?
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie ;). Chyba nie mam takich skomplikowanych marzeń kosmetycznych :).
5. Czego nigdy byś nie założyła (ubranie oczywiście)?
Nigdy nie mów nigdy! ;). 
6. Miejsce, które chciałabyś odwiedzić?
Jeżeli mam być szczerza to chciałabym odwiedzić każde miejsce na ziemi. Uwielbiam podróżować :).
7. Gdybyś mogła porozmawiać z kimś sławnym kto to by był?
Nie ma takiej konkretnej osoby :). Zastanawiałam się dość długo i nic nie przyszło mi do głowy.
8. Ile miesięcznie wydajesz na kosmetyki i ubrania?
Różnie. Jednego miesiąca potrafię nie wychodzić z drogerii, a kolejnego kupić tylko te najpotrzebniejsze rzeczy. No i zależy też ile mam pieniędzy do dyspozycji. Staram się jednak kupować z umiarem. Ta sama zasada tyczy się ubrań ;).
9. Morze czy góry?
Morze. Ale to pewnie dlatego, że blisko gór mieszkam. Owszem, lubię je, ale tylko za oknem. Nienawidzę zaś po nich chodzić. 
10. Muzyka, która przyprawia Cię o dreszcze?
Nasz cudowny, polski rock z lat 80-90. Niepolski również, szczególnie ballady.
11. Kiedy jesteś zdenerwowana, to?
Jestem nie do zniesienia!

Pytania od Doctor Mirror:

1. Która firma kosmetyczna jest Twoją ulubioną?
Nie ma takiej jednej. Każda ma produkty lepsze i gorsze. Ale jeżeli już miałabym wybierać to bardzo przypadła mi do gustu nasza polska Ziaja.
2. Której firmy kosmetycznej nie polecasz?
Rival de Loop. Po ich maseczce, mam ciarki do dzisiaj, kiedy słyszę tę nazwę!
3. Na jakie 3 blogi wchodzisz najczęściej?
Ciężko mi wymienić 3 konkretne. Mam dość dużo blogów na swojej liście czytelniczej i na wszystkie wchodzę w mniej więcej takim samym stopniu. Ale pierwsze jakie przychodzą mi do głowy to blog Michałosi, Aswertyny, maxcom, Pauli i Cholery Naczelnej.
4. Gdybyś mogła to co byś w sobie zmieniła?
Chciałabym być mniej nerwowa ;).
5. Jaki kosmetyk zawsze masz pod ręką?
Carmex!
6. Czy uprawiasz jakiś sport? Jak tak to jaki?
Spanie na czas ;). A tak poważnie to ćwiczę od czasu do czasu w domu. 
7. Twoja największa kosmetyczna wpadka?
Największą wpadką to chyba były moje początki z makijażem lat temu milion. Nawet nie chcę o tym myśleć ;).
8. Najczęściej popełniane kosmetyczne grzechy wśród kobiet spotykanych na ulicy?
Przerost formy nad treścią, czyli po prostu tapeta. Nie mogę zrozumieć myślenia "im więcej tym lepiej". Chociaż ostatnio widziałam też dziewczynę, która zrobiła sobie dwa, okrągłe placki różem. Do teraz mam ten widok przed oczami ;).
9. Która z kobiet show biznesu jest Twoim ideałem urody?
Żadna. Po pierwsze dlatego, że kompletnie nie interesuje mnie show biznes, a po drugie to co widzimy jest mocno przekłamane. Na dobrą sprawę nie wiem jak te gwiazdy wyglądają naprawdę.
10. W jakie kosmetyki Twoim zdaniem warto inwestować duże pieniądze?
Zależy co kto rozumie przez duże pieniądze. Ale uważam, że są produkty, za które warto dać więcej pieniędzy i te za które mniej. Dobry tusz do rzęs mogę mieć już do 20zł, ale np za fajne perfumy muszę dać więcej.
11. Twój ulubiony zapach?
Szukam wciąż jedynego i ulubionego. Ale z tym ciężko, bo szybko mi się nudzą ;).


Oczywiście nie nominuję nikogo, ponieważ robiłam to za pierwszym razem :).

Wciąż pozostają mi 2 zaległe tagi. Mam nadzieję, że uda mi się za nie wziąć jeszcze w tym miesiącu :). 
Pozdrawiam Was i do kolejnego posta :).