Dawno, dawno temu, bo jakieś 2 miesiące temu dostałam paczkę od Love Me Green. Dzisiaj uświadomiłam sobie, że jeden z ich kosmetyków wciąż czeka na swoje 5 minut. Skleroza nie boli :). Używałam go ostatnio bardzo intensywnie, ale jakoś nie wpadłam na to, że ciągle czeka na recenzję. Na samym początku zdradzę, że ten produkt chyba najbardziej przypadł mi do gustu z całej 4, ewentualnie stoi na równi z kremem do rąk :). Ale przejdźmy do rzeczy, bo póki co, idę bardzo naokoło i dalej nie wiadomo o co chodzi. Zatem już mówię! Dzisiejszym gwoździem programu zostaje Organiczny relaksujący olejek do masażu Love Me Green.
Konsystencja zbliżona jest bardziej do tych rzadszych olejków i oczywiście tłusta. Zapach określony przez producenta został jako kwiatu frangipanii, czyli taki jak kremu do rąk i szamponu. Z początku nie byłam do niego do końca przekonana, jednak z czasem się w nim zakochała. Jest delikatny, naturalny, świeży i przyjemny.
Olejku nie stosowałam stricte do masażu, a raczej zamiast balsamu, czy kremu do stóp. Moja skóra bardzo lubi olejki dlatego też, zdecydowałam się na taką formę. Efekty zauważyłam już po kilku dniach stosowania- skóra stała się o wiele delikatniejsza w dotyku, odżywiona, oraz zmniejszyły się podrażnienia po goleniu. Olejek świetnie sprawdził się na mojej suchej skórze i sprawił że naprawdę poprawił się jej stan.
Cena i dostępność:
Za 100m olejku zapłacimy dokładnie 69,90zł. Dostępny jest tylko i wyłącznie w sklepie internetowym producenta- klik.
Od producenta:
Skład:
Moja opinia:
Olejek zamknięty jest w zwykłej, plastikowej buteleczce z zamknięciem na "klik". Niestety, ale jeżeli nie wytrzemy go dokładnie to musimy liczyć się później z tłusta buteleczką i podłożem na którym stoi. Etykieta produktu jest estetyczna, bardzo przyjemna dla oka- charakterystyczna dla LMG :).Konsystencja zbliżona jest bardziej do tych rzadszych olejków i oczywiście tłusta. Zapach określony przez producenta został jako kwiatu frangipanii, czyli taki jak kremu do rąk i szamponu. Z początku nie byłam do niego do końca przekonana, jednak z czasem się w nim zakochała. Jest delikatny, naturalny, świeży i przyjemny.
Olejku nie stosowałam stricte do masażu, a raczej zamiast balsamu, czy kremu do stóp. Moja skóra bardzo lubi olejki dlatego też, zdecydowałam się na taką formę. Efekty zauważyłam już po kilku dniach stosowania- skóra stała się o wiele delikatniejsza w dotyku, odżywiona, oraz zmniejszyły się podrażnienia po goleniu. Olejek świetnie sprawdził się na mojej suchej skórze i sprawił że naprawdę poprawił się jej stan.
Ostateczna ocena:
Olejek stał się jednym z najlepszych przyjaciół mojej skóry. Strasznie boli mnie jego cena- jeżeli byłby tańszy to na pewno skusiłabym się na niego jeszcze wiele razy. Jedynym minusem jest dla mnie niezbyt szczelne opakowanie, dlatego daję mu 9/10.
Lubicie stosować takie olejki? :)





































