niedziela, 1 grudnia 2013

Maseczka, która czyni cuda.

Dawno na moim blogu nie było maseczek. Muszę przyznać się przed Wami, jak i przed sobą samą, że mocno się w tej kwestii zaniedbałam. Jeszcze jakiś czas temu nie wyobrażałam sobie przynajmniej tygodnia bez maseczki, a każde zakupy kończyły się nową saszetką. Mój powrót do nich rozpoczął się bardzo miłym zaskoczeniem ze strony Marion. Dlatego też, mam dzisiaj dla Was recenzję maseczki odżywczo-nawilżającej, która zachwyciła mnie swoim działaniem.


Cena i dostępność:
Koszt maseczki waha się w granicach 1-2zł/7,5ml. Nie widziałam jej w żadnych sieciowych drogeriach. Swoją dostałam w mniejszej, lokalnej, która niestety została jakiś czas temu zamknięta. 

Informacje od producenta i skład:

Skład:

Moja opinia:
Maseczkę stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta, czyli nakładałam na 10-15 minut, a nadmiar usuwałam za pomocą wacika. Jej kremowa, lekka konsystencja sprawiała, że maseczka świetnie się wchłaniała, dlatego nie odczuwałam żadnego dyskomfortu związanego z jej pozostawieniem na twarzy. Zapach produktu jest dosyć delikatny, przyjemny i lekko słodkawy- w pewnym stopniu przypomina mi zapach miodu. Twarz po użyciu maseczki staje się miękka, delikatna, a efekt nawilżenia i odżywienia widoczny jest w 100%. Po żadnej maseczce nie osiągnęłam jeszcze takiego dobrego efektu. Producent zdecydowanie spełnia wszystkie swoje obietnice.


Ostateczna ocena:
Sklep w którym ją kupiłam niestety został zamknięty, ale na pewno będę jej szukać w innych miejscach. Uważam że maseczka jest absolutnie genialna, czyni cuda, a dodatkowo prześcignęła moją ulubioną maseczkę regenerującą z Ziaji. Daję jej 10/10, a Wy biegnijcie szukać jej u siebie! :)

Jaka maseczka jest Waszym hitem? :)

14 komentarzy:

  1. ja jestem kiepska w stosowaniu maseczek, zero systematyczności;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię maseczki ale tej dotąd nie miałam. Najwyższa pora to zmienić. :)
    Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię maskę nawilżającą z AA oraz domowa z drożdży :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To ciekawe muszę ja zdobyć w takim razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. takiej maseczki to ja nie widziałam jeszcze, jak ją gdzieś zobaczę to będzie moja, Twoja recenzja kusi, by ją wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ją, ale u mnie bez szału ;) Wolę kosmetyki Mariona do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo zaciekawiłaś mnie :) Będę musiała jej poszukać u mnie w lokalnej drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy jej nie miałam, za to w zapasach mam wersję liftingującą.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja już mam swoją ulubiona saszetkę - soraya 10 minut na skuteczną regenerację. Znasz ją może? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tego kosmetyku. :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli już tu jesteś zostaw po sobie komentarz- czytanie ich sprawia mi wiele radości :).
Nie zostawiaj natomiast spamu, reklam swojego bloga, czy pytań typu "obserwujemy?". Zazwyczaj sama z siebie przeglądam blogi moich czytelników i dodaję do obserwowanych, jeżeli przypadną mi do gustu :)